9. Henrykowski Maraton Rowerowy

Trasa na którą zawsze wracam z uśmiechem na twarzy. Trasa którą zawsze jadę jakby nie było jutra. Trasa która ma fajne single, fajne podjazdy, szybkie zjazdy, techniczne zjazdy – dosłownie wszystkiego po trochu.

Jakieś ekstremalne rzeczy? Można powiedzieć, że 1 czy 2 zjazdy, ale one są trudne jak się je pierwszy raz zobaczy. Z odrobiną doświadczenia, już można spokojnie zjechać. A im więcej tym mniej hamowania.

Start jest na dziedzińcu Klasztoru Księgi Henrykowskiej, z niego kierujemy się do parku, a z parku na kostkę brukowaną. Kostka ta niby jest równa, ale nie umiem sobie wyobrazić jak kolarze szosowi latają po czymś takim 40km/h+, ja na rowerze MTB miałem ogromne problemy jadąc ok 30km/h, a tą prędkość osiągnąłem raczej dopiero jak zjechałem na poboczę i znalazłem coś równego. Na MTB! Gdzie opona to 2,25″ szerokości i poniżej 2 barów, a nie 32mm czy coś koło tego z 4 czy 5 barami. Po kostce jedyny fragment mocniej asfaltowy, którym dojeżdżamy do pól. Zaczynamy pierwszy podjazd, nie jest on trudny swoje tempo i spokojnie wjeżdżamy do lasu. W lesie lekki zjazd szeroką drogą pożarową, na końcu której przeskakujemy na drogą stronę lasu (a najkrótszy dystans rozpoczyna powrót). Średni i długi dystans, wpadają na pierwsze single. Tutaj jest też (chyba) singielek o nazwie „Skałki” – piękne miejsce. Dalej są podjazdowe singielki które kończą się „zjazd niebieskim szlakiem” – pierwszy raz jak tutaj robiłem objazd sprowadzałem rower, to miejsce mnie przerażało. Obecnie? Wyprzedziłem zawodnika który jechał moim tempem, aby być na tym zjeździe przed nim aby mnie nie spowalniał. Linia jazdy jest tutaj jedna i wyprzedzanie jest trudne. Utrzymał typ koło, ale na końcu skwitował zjazd: „To było dobre!!!” – myślę, że całkiem przyjemnie ten komentarz oddaje moje odczucia. A dodatkowo jechało jeszcze za nim kilka osób, to poczułem się trochę jak w tej rolce z myśliwcami 🙂

Mogę opowiedzieć całą trasę z pamięci, ale myślę, że jak napiszę: single, podjazdy, miejscami niesamowicie przyjemne trudności techniczne – wszystko (dla mnie) w idealnej proporcji. Nie każdy tak uważa, jeden z zawodników na końcu ostatniego zjazdu skwitował „ileż tych zjazdów”, ale dla mnie one były niesamowite.

Atmosfera świetna, bawiłem się rewelacyjnie cały dzień.

Na mecie melduję się open na 25 pozycji z prawie 100 zawodników, w kategorii wiekowej jestem 9 na 35. Wyniki jak dla mnie świetne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę dokończyć równanie: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.